29 listopada 2020, imieniny obchodzą: Błażeja, Saturnina, Fryderyka

~jerzy
17:44 28-11-2020
Ulica Brwinowska znajduje się w Strefie Zamieszkania a przyległe nie o czym... więcej »
~Proszę, jak policjanci rozeznani
16:11 28-11-2020
a w obliczu pijanego zastępcy rozeznanie się jakby rozmywa... destrukt i... więcej »
~czy tak jest wszędzie
15:49 28-11-2020
Jak to jest: przychodzi wójt zdaje się przyzwoity człowiek. A np. po dwóch... więcej »

Jamajka czyli łatwy przepis na wakacje

Komentarzy (0)
19-02-2010

Udane wakacje to z pewnością marzenie wszystkich ciężko pracujących - a Jamajka to jedno z tych miejsc, które gwarantują niezwykłą egzotykę, miły, leniwy wypoczynek, ale także kilka niecodziennych atrakcji za niewygórowaną cenę.


Oto, w kilku punktach, łatwy przepis na jamajskie wakacje:

1. Kupujesz promocyjny bilet w British Airways (żeby było tanio). Wsiadasz w samolot i lecisz do... Londynu. Tu przystanek na nocleg. Rano wsiadasz w minicaba i już po dwóch godzinach jesteś na lotnisku Gatwick, skąd odlatujesz do Kingston (na Jamajce). W samolocie jest czarno, więc nie rozglądaj się dookoła, bo naprawdę nie znajdziesz zbyt wielu białych twarzy (po kilku dniach przywykniesz, że to ty jesteś "inny").

2. Lądujesz w Kingston i natychmiast spotykasz dziesięciu "niezwykle przyjaznych" tubylców, którzy za jedyne 20 amerykańskich dolarów zawiozą cię do centrum miasta. Grzecznie dziękujesz "uroczym" kierowcom i z gracją targasz swój (o jakieś 10 kg za ciężki) bagaż na pobliski przystanek autobusowy, skąd autobus zabiera cię do centrum za kilka centów. W Kingston nie musisz zatrzymywać się wcale, ale jeśli już się zatrzymasz to unikaj "pomocnych" przechodniów. Po prostu pojedź (autobusem) do Muzeum Boba Marleya, gdzie za 20 amerykańskich dolarów obejrzysz autentyczną, dżinsową koszulę Boba, zobaczysz gdzie nagrywał piosenki, obejrzysz (jeśli akurat nie wyłączą prądu) film o Bobie i rastafarianach oraz hologram do złudzenia przypominający Boba. Z muzeum możesz ruszać w dalszą podróż, bo Kingston naprawdę już znasz!

3. Odszukaj dworzec autobusowy i w drogę! Proponuję zacząć od Port Antonio. Mała mieścinka na północnym wschodzie wyspy. Sama w sobie nie jest może nadzwyczajna, ale co roku w trzecią niedzielę lipca, niedaleko Port Antonio, odbywa się "Jerk Festival" czyli festiwal grillowania (jerk to pikantna przyprawa do mięs i ryb). Podczas festiwalu zjesz pysznego kurczaka (wprawdzie 20 USD za porcję, za to jak wielką!) ale największą atrakcją jest muzyka. Żadnej cepelii, prawdziwe reggae!

4. Z Port Antonio blisko już do Dragon Bay, gdzie Tom Cruise kręcił film "Cocktail" i do Błękitnej Laguny (tej w której pływała młodziutka Brookie Shields). To pierwsze miejsce jest prywatne i nie zobaczysz go z pewnością, a drugie zobaczysz jeśli zapłacisz za wstęp do... restauracji, którą usytuowano na "tej" plaży.

5. Po morskich atrakcjach czas na słodkowodny spływ bambusową tratwą przez Rio Grande. Cztery godziny leniuchowania i oglądania tropikalnej roślinności z przerwą na ładny wodospad i zakupy w pływającym sklepie z bardzo urozmaiconym asortymentem (od coli po zioło - jesteś w końcu na Jamajce). Zakupy w sklepie mogą się przydać, bo czymś trzeba znieczulić zdrętwiałe pośladki!

6. Kolejny obowiązkowy przystanek to Ochio Rios, znane głównie z tego, że codziennie zawijają tu "pływające hotele" z amerykańskimi turystami. Ochio Rios ma dwie wyjątkowe atrakcje: pobliskie wodospady - Dann's River Falls oraz całonocne karaoke w Little Pub. Przy czym słowo "całonocne" jest dość istotne, bo może się okazać, że twój hotel jest tak "uroczy", że wolisz kompromitować się śpiewając przeboje ABBY do białego rana (publicznie i solo), niż wrócić przed północą do pokoju! Zawsze to przyjemniej zasnąć z głową na stoliku obok butelki piwa niż na zakrwawionym prześcieradle tuż na lepką podłogą:)

7. Jeśli już śpiewanie masz za sobą, spokojnie możesz zataszczyć swoje walichy do prawdziwego kurortu. Przed tobą Montego Bay (czy też MoBay - jak mówią tubylcy). MoBay to największy ośrodek turystyczny wyspy. Dużo hoteli, płatne plaże i... festiwal reggae! Największy na świecie! Warto wydać kolejne, ciężko zarobione dolary, żeby przekonać się, co to teraz znaczy reggae! Wyobraź sobie: Sean Paul - reggae, Beyonce - reggae. A na dodatek, zupełnie za darmochę, obejrzysz pokaz miejscowej mody (damskiej) na ciałach fanek. Obowiązują dwie zasady: im mniej tym modniej oraz im więcej ciała tym mniej ubrania!

8. Pora jechać dalej, kto by wytrzymał trzy dni w jednym miejscu?! Następny przystanek - Negril, to dopiero kurort - najdłuższe miasto na Jamajce. Ciągnie się przez około 10 mil zachodniego wybrzeża. Życie w Negril toczy się na plaży, ale jak miałoby być inaczej, skoro ta plaża ma 7 mil!!! Wzdłuż plaży usytuowane jest po prostu wszystko: hotele, restauracje, puby, sklepy, kantory i "sale koncertowe". Właśnie owe "sale" skupiają najwięcej turystów bawiących na wyspie. Króluje oczywiście reggae, ale w myśl zasady, że na Jamajce wszystko jest reggae, nawet Joe Cocker, jak się okazało, też jest reggae! W Negril nareszcie możesz użyć swojej maski, rurki i płetw, które targałeś (razem z resztą zbędnego bagażu) po całej wyspie. Jest rafa !! Może nie tak piękna jak w Morzu Czerwonym, ale czegóż wymagać, przecież to Karaiby!

jamajka Będąc w Negril odwiedzasz także słynną Rick's Cafe, ponieważ (jak głosi napis na koszulkach obsługi) "Rick knows Jamaica". No i rzeczywiście on ją zna! Rick's Cafe słynie z trzech rzeczy. Po pierwsze: z niezwykłych zachodów słońca nad skalistą zatoką; po drugie: z tubylców skaczących z drzew do wody (za pieniądze; im więcej płacisz tym wyżej włażą); i po trzecie: z najlepszego happy hour na świecie - buy one get two free, czyli trzy drinki w cenie jednego. I jeszcze na dodatek barmanki stojące na barze leją słodkie drinki prosto z butelki do ust klientów. Ale nie daj się zwieść - wszystkie te alkoholowe atrakcje są głównie po to, żeby zapomnieć o zachodzie słońca, który wcale nie był taki jak na pocztówce, bo akurat chmury "naszły". Tak czy inaczej - będziesz zadowolony.

9. Teraz pozostaje ci już tylko kupić kilka butelek rumu Appelton, ze dwa kilogramy kawy Blue Mountain (najlepsza na świecie), kilka płyt CD żeby mieć tło do wakacyjnych wspomnień i możesz spokojnie wracać do domu (oczywiście przez Londyn).

Całą opowieść potraktuj "z przymrużeniem oka", bo jedynym obowiązkowym ekwipunkiem, jaki musisz zabrać na Jamajkę jest... poczucie humoru!
Miłej podróży:-)
autor: Sylwia Pryzińska (Jadczak)

Komentarze:
 
Copyright © 2010 - 2020 Nadarzyn.tv
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. DALSZE ROZPOWSZECHNIANIE ARTYKUŁÓW, ZDJĘĆ, FILMÓW, TYLKO NA PODSTAWIE PISEMNEJ ZGODY WŁAŚCICIELA PORTALU