Rok 1406.

Do bitwy pod Grunwaldem pozostały jeszcze cztery lata. W Polsce panuje Władysław Jagiełło, a Mazowsze pozostaje pod rządami książąt mazowieckich.

I właśnie wtedy w dokumentach pojawiają się dwie miejscowości, które znamy również dzisiaj: Parole i Szamoty.

W średniowiecznych zapisach Parole występują w formie Parule. Była to dawna pisownia nazwy tej samej miejscowości. Dla przejrzystości dalej będziemy używać współczesnej nazwy – Parole.

Dzisiaj zarówno Parole, jak i Szamoty są niewielkimi sołectwami gminy Nadarzyn. Ich pisana historia sięga jednak czasów jeszcze sprzed bitwy pod Grunwaldem.

I nie jest to historia królów ani wielkich bitew.

To historia codziennego życia.

Ziemia miała swoją nazwę

W XV-wiecznych dokumentach dotyczących Parol pojawiają się szczegóły pozwalające niemal zajrzeć na ówczesną mapę miejscowości.

W 1428 roku wymieniony został dział zwany Gawłów, ciągnący się od granic Mrokowa do Krakowian. Kilka lat później źródła mówią również o częściach określanych jako Siedliczna, Gawłowska, Osiekowo i Ośniczna.

Pojawia się sadzawka, droga prowadząca w stronę Ruśca, granice z Krakowianami i Mrokowem oraz rzeka zapisywana jako Nrowa.

To już nie jest anonimowa średniowieczna osada. To konkretne miejsce podzielone pomiędzy konkretnych ludzi.

A ci ludzie robili rzeczy bardzo podobne do tych, które znamy z późniejszych czasów.

Sprzedawali ziemię.

W 1416 roku Maciej z Parol sprzedał Piotrowi z Pilchtowa swoją część miejscowości za 100 kop groszy praskich. Rok później Maciej i Jan sprzedali kolejną część majątku Jakuszowi i Dadźbogowi.

Były więc umowy, pieniądze, podziały majątku i sądy pilnujące, kto do czego ma prawo.

Z małej miejscowości do Warszawy i Tarczyna

Znamy nawet losy niektórych mieszkańców.

Jednym z nich był Jan, syn Macieja z Parol.

W XV-wiecznych dokumentach pojawia się przez blisko czterdzieści lat. Był związany z kancelarią w Warszawie, później został subdiakonem i wikariuszem warszawskiej kolegiaty. W 1426 roku uzyskał papieską prowizję na kościół parafialny w Mszczonowie, a następnie przez wiele lat był plebanem w Tarczynie.

Pokazuje to, że niewielkie Parole nie były miejscem odciętym od świata. Ich mieszkańcy byli związani z Warszawą, Tarczynem i innymi miejscowościami Mazowsza.

Szamoty i sprawy przed sądem

Równie wcześnie w dokumentach pojawiają się Szamoty.

Już w 1407 roku Jan z Szamot występował jako świadek przed sądem ziemskim.

W 1424 roku źródła wymieniają Andrzeja, Gotarda i Stanisława z Szamot. W kolejnych latach pojawiają się sprawy dotyczące ziemi i pieniędzy. Mikołaj z Szamot procesował się o część majątku, Jakusz dochodził należności od Marcina z Lichanic, a Stanisław miał zabezpieczoną wierzytelność wynoszącą 13 kop groszy.

Średniowieczny sąd zajmował się więc sprawami bardzo przyziemnymi: własnością, długami, spadkami i zobowiązaniami.

W 1437 roku książę Bolesław IV nadał Andrzejowi z Szamot przywilej prawa niemieckiego dotyczący jego dóbr.

Z czasem miejscowość rozrosła się lub została podzielona na tyle, że w XVI wieku źródła zaczęły rozróżniać Szamoty Wielkie i Szamoty Małe.

Późniejsze dokumenty wspominają również o młynie, grobli i stawie. W 1550 roku przedmiotem sprawy były nawet wyłowione ze stawu w Szamotach szczupaki, liny i karasie, których wartość oszacowano na 100 kop groszy.

To właśnie takie zapisy pokazują inne średniowiecze niż to znane ze szkolnych podręczników.

Nie tylko wojny, książęta i rycerze.

Także gospodarstwa, pieniądze, ryby w stawie i sąsiedzkie spory.

A pośród tych zwyczajnych spraw zachowała się również jedna znacznie bardziej dramatyczna.

Sprawa Gotarda z Szamot

W Parolach mieszkał w XV wieku Trojan.

W 1468 roku źródła wymieniają go wraz z synami Janem i Mikołajem. Rodzina należała do miejscowej szlachty herbu Dowała.

W 1476 roku Trojan występuje jako rozjemca, a trzy lata później dokument wspomina o jego kmieciu Piotrze. Kmieć był w średniowieczu chłopem prowadzącym własne gospodarstwo na ziemi należącej do właściciela wsi i obciążonym wobec niego określonymi świadczeniami.

Rok później, w 1480 roku, imię syna Trojana pojawia się w zupełnie innych okolicznościach.

Mikołaj z Parol został oskarżony o zabójstwo Gotarda z Szamot.

Sprawę zapisano w księdze sądowej pod numerem ZR 1495.

Co niezwykłe, zachował się również fragment średniowiecznej roty odnoszącej się do tej sprawy:

„mykolay szyn Troyanowo (…) nyeszabyl [Gotarta z Szamot]

W dzisiejszej polszczyźnie można to oddać jako:

„Mikołaj, syn Trojana, nie zabił Gotarda z Szamot”.

To ważne, ponieważ źródło mówi o oskarżeniu, a nie o skazaniu Mikołaja. Zachowany zapis jest wręcz zaprzeczeniem zarzutowi. Nie znamy wyroku, który pozwalałby uznać go za sprawcę.

Po ponad pięciu stuleciach zostało jednak kilka słów zapisanych przez sądowego pisarza i nazwiska ludzi mieszkających w dwóch miejscowościach, które istnieją do dziś.

Ponad 600 lat zapisanej historii

Parole i Szamoty mogą być dziś niewielkimi sołectwami, ale dokumenty pokazują, że ich historia sięga co najmniej początku XV wieku.

A stare księgi przypominają, że średniowiecze to nie tylko Grunwald i rycerze. To także codzienne życie ludzi, którzy ponad 600 lat temu mieszkali dokładnie tutaj.