Kiedy dziś myślimy o dawnym majątku w Młochowie, pierwszym skojarzeniem jest zwykle pałac i otaczający go park. W drugiej połowie lat 30. XX wieku było to jednak również miejsce związane z końmi należącymi do Eryka Kurnatowskiego – ziemianina, byłego senatora i jednego z najbardziej znanych właścicieli koni wyścigowych w przedwojennej Polsce.

Kurnatowski został właścicielem majątku Młochów w 1935 roku. Jego główna stadnina znajdowała się w Łochowie, ale część należących do niego koni przebywała także w stajniach w Młochowie.

Nie były to konie z przypadkowej hodowli. W latach 1935–1939 stajnia wyścigowa Kurnatowskiego należała do krajowej czołówki, a jego konie startowały w najważniejszych gonitwach.

Jedną z gwiazd stajni była klacz Garonna. We wrześniu 1935 roku wygrała Wielką Warszawską im. Fryderyka Jurjewicza. Zachowała się fotografia wykonana po zwycięstwie, na której Eryk Kurnatowski prowadzi klacz za uzdę, a w siodle siedzi dżokej Edward Gill.

Dwa lata później w majątku w Młochowie doszło do dramatycznego pożaru. Ogień objął stajnię, ale dzięki akcji stajennego konie udało się uratować. Zachowany opis wydarzenia podkreśla jego bohaterstwo i podaje, że wszystkie zwierzęta ocalały, choć sama stajnia została zniszczona przez ogień.

To jeden z tych epizodów, które najlepiej pokazują codzienne życie dawnego majątku. Obok znanego właściciela, wyścigowych sukcesów i cennych koni pojawia się człowiek, który w chwili zagrożenia uratował zwierzęta.

Świat wyścigów i hodowli koni był ważną częścią życia Kurnatowskiego aż do wybuchu II wojny światowej. Jeszcze w czerwcu 1937 roku fotografowano go podczas warszawskich Derby na Polu Mokotowskim w rozmowie z dżokejem Edwardem Gillem.

Wybuch II wojny światowej przerwał działalność Kurnatowskiego. Niemcy wywieźli 75 jego koni. Po wojnie część hodowli udało się odzyskać – w latach 1946–1947 do Polski wróciły 44 jego konie.

Dziś, 4 października, w Światowy Dzień Zwierząt warto przypomnieć także tę kartę lokalnej historii. Przedwojenny Młochów to nie tylko pałac, park i folwark. To również stajnie, konie wyścigowe i ludzie, którzy się nimi opiekowali.

A jednym z najbardziej dramatycznych epizodów tej historii pozostał pożar z 1937 roku, podczas którego stajenny uratował wszystkie konie z objętej ogniem stajni.