19 lutego 2020, imieniny obchodzą: Arnolda, Konrada, Mansweta

~SUMIENIE
23:49 19-02-2020
ZA PRL KSIEDZA POPIELUSZKE ZAMORDOWALI FUNKCJONARJUSZE MILICJI OBYWATELSKIEJ.... więcej »
~Kalos.
22:53 19-02-2020
Odwołanie to podstawa.... więcej »
~Skoro to niska szkodliwosc czynu, to po co te
18:23 19-02-2020
wszystkie odroczenia? Jaki miało cel takie odwlekanie w czasie?... więcej »

Największe biuro podróży na czarnej liście dłużników

Komentarzy (2)
30-07-2012

Krajowy Rejestr Długów sugeruje we własnych materiałach i upowszechnianych w mediach w imię  troski o klienta,  że biura podróży mają coraz większe kłopoty finansowe.
Nie znamy kryteriów na bazie jakich  KRD  podaje do publicznej  wiadomości, że  w ciągu zaledwie kwartału zadłużenie touroperatorów wzrosło z ponad miliona do 6,2 mln złotych, ale właśnie takie wyliczenia podają.

Adam Łącki, prezes KRD,  apeluje za pośrednictwem mediów: „Sprawdźcie, jak możecie się zabezpieczyć!" Recepta, to  wejście na stronę KRD, by tam uzyskać wiarygodne informacje na temat, które biuro ma problemy, a które jest czyste i ma certyfikat Rzetelnej Firmy.

W biznesie już tak jest, że duża ryba zjada małą. Czy ta sama zasada nie przyświeca  KRD?
Duża ryba, to ta, która potrzebuje karmić się jak największą ilością planktonu. Sposób jest prosty. Wystarczy włączyć się w wyrafinowaną przemyślaną kampanię w obronie interesów turystów, prowadzić negatywną kampanię po upadku biur podróży, zabrać głos w mediach, że posiada się instrumenty empiryczne do sprawdzenia i ogłosić, czy warto jechać z tym, czy tamtym biurem podróży.
Kilka milionów Polaków wpatruje się w stronę KRD i sprawdza, czy po wpisaniu wybranego biura podróży nie jest ono na czarnej liście dłużników i czy ma certyfikat Rzetelnej Firmy. To nic, że po okresie testowym korzystanie z tego serwisu  kosztuje osoby indywidualne kilkadziesiąt złotych, lepiej je wydać  niż stracić kilka tysięcy złotych. Tak dobrze podkręcona strategia psychologii strachu i terroru działa na rozwój własnego biznesu.  Plankton wpada do dużej ryby, sycąc jej rosnący i wyrafinowany apetyt.

To, że ustawa o usługach turystycznych, jak to wyliczyli specjaliści od prawa, ma ponad 300 błędów, a jej akt wykonawczy jeszcze więcej, nie zwalania nikogo z odpowiedzialności. Tak jak ustawodawca i resort odpowiadają za realizacje umowy, tak jak i minister finansów, określający stawki gwarancyjne. Nie zwalania też to z odpowiedzialności samorządu gospodarczego, który zaskoczony skalą medialnych nalotów dostał zadyszki. Nie pomoże nawet wyliczanie,  że z okazji upadku biur podróży, występowało się w mediach prawie 500 razy, bo zaufanie do biur podróży zmalało do poziomu najmniejszego w historii Polski. Z 10 osób, aż 7 nie ufa organizatorom  turystyki. Organizatorom nie pomaga nawet pokazywanie statystyki, które pokazują, że najmniej upadłości wśród różnych działalności gospodarczych jest właśnie w sektorze turystycznym.
W Polsce statystycznie upada 2.5 firmy dziennie. Na ok. 3500 zarejestrowanych organizatorów  turystyki, od początku roku, upadło zaledwie 5 firm, co daje dzienną statystyczną - 0,03 upadłości.
Do mediów nie przebije się informacja, że wszystkie upadłości tego miesiąca są związane najprawdopodobniej z profesjonalnie przygotowanym sposobem, by jak najlepiej dla ogłaszającego upadłość ogłosić. W przypadku Sky Clubu, po rocznych zmaganiach inwestycyjnych, przyszedł czas na zakończenie procesu inwestycyjnego i wycofanie zainwestowanych środków wraz ze stosownymi nawiązkami. Członkowie zarządu Sky Clubu posiadający profesjonale wykształcenie w kosmetologii, zawodowo potraktowali to ciało, jakim jest biuro podróży, przygotowując je do zabalsamowania po wsze czasy dla potomnych turystyki archeologicznej.
W przypadku pozostałych biur podróży właściwe urzędy marszałkowskie w świetle wadliwej ustawy o usługach turystycznych, w błyskawicznym tempie wydały zezwolenia na prowadzenie działalności touroperatorskiej nowym firmom.  Początki biznesu bywają trudne, trzeba inwestować, nie mając jeszcze obrotów, dlatego też i gwarancja była niska. Nie ma konieczności sprawdzania, czy zakładający tę działalność, nie tylko ma stosowne przygotowanie, ale czy nie ciągnie za sobą ogonów. Niestety, tak się okazało w tym przypadku. Właściciel biura, obywatel Egiptu, ma zakaz wjazdu do własnego kraju, do tego jak się okazuje, już z sukcesem prowadził taką działalność w krajach bałtyckich, zakończoną sukcesem ogłoszenia upadłości na koszt ubezpieczyciela i podatników. Nie możemy też mieć pretensji do KRD, że jego właśnie biuro otrzymało certyfikat - Rzetelna Firma i nie było go wśród zadłużonych  446 biur podróży.
Możemy natomiast mieć pretensje do dociekliwego dyrektora Krzysztofa Łopacińskiego z Instytutu Turystyki,  który sprawdził biura znajdujące się na liście dłużników KRD. Okazało się, że z tych 446 biur podróży ok. 150 już od wielu lat, nie figuruje w Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych, że wychodzi przed szereg i czepia się byle czego w prowadzeniu biznesu przez właścicieli KRD.
Gruba ryba w KRD, jaką jest p. Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów, w wywiadach nawet poucza, jako wielki ekspert i sumienie polskich firm, jak trzeba interpretować zgłoszenie dłużnika,  jakim jest biuro podróży do KRD. Ale jak wyjaśnić wpis do KRD Neckermanna z kwotą ponad 175 000 zł. Niecierpliwa drukarnia, z której usług korzystało biuro, zgłosiła swe pretensje do KRD, a ci, jak kiedyś inkwizycja, czy rewolucjoniści francuscy, bez sądu wciągnęli go na szafot dłużnika.
Nasze zdziwienie było tak wielkie, że sprawdziliśmy cóż się stało, że Neckermann nie zapłacił drukarni. I owszem, prezes potwierdził, że tego nie uczynił, bo nie mógł zaakceptować tej płatności, po tym, jak stwierdzono, że drukarnia wykonała wadliwie i niedbałe katalogi. Zarząd Neckermanna po otrzymaniu bubla sam oprotestował pracę, nie przyjął katalogów i to za takie pieniądze. Oczekiwał natomiast od drukarni propozycji rekompensaty. Spór powstał. Rozstrzygnęło go KRD, wpisując Neckermanna na listę dłużników.
Duża ryba zjada małą rybę. Po tak zmasowanych atakach na biura podróży do działań przystąpił marketing innej grubej ryby powiązanej z KRD tj. Rzetelna Firma Sp. z o.o., oferując uwiarygodniające certyfikaty drukowane na tanim, ekologicznym papierze, w cenie kilkudziesięciu złotych. By wywiesić certyfikat rzetelności, ramki trzeba już nabyć we własnym zakresie.
Wielka ryba, jaką jest KRD zaniepokojona o bezpieczeństwo planktonów wysłała w świat paraliżującą wiadomość każdego planującego wyjazd wakacyjny: „to prawdopodobnie nie ostatnie bankructwo w turystyce”. Media po takich eksperckich i wiarygodnych enuncjacjach KRD, prześcigają się w przestrzeganiu klientów biur podróży, żeby nie dali się oszukać. Superprzemyślana strategia docierania za pośrednictwem mediów do klientów biur i polecanie im sprawdzenia, czy biura podroży mają certyfikat Rzetelnej Firmy, odniosła skutek, bo wiele firm, nie tylko z branży turystycznej, nabywa ten bezwartościowy certyfikat.

Statystyki, statystyki…. Na 10 Polaków aż 7 nie ufa biurom podróży. Gdyby jeszcze dodać do tego, że prawie 2 mln osób wyjedzie w tym roku za pośrednictwem polskich organizatorów turystyki,  a same biura podróży odnotowują wzrost rezerwacji, to już sam  nie wiem,  gdzie jest prawda. Przypomina mi się powiedzenie ks. Józefa Tischnera: „Są w życiu tylko trzy prawdy: święta prawda, tysz prawda i gówno prawda.”
Kiedy indziej Ks. Tichner powiedział też: „Przestańmy rozliczać świat, a zacznijmy rozliczać siebie.”
Mea culpa, mea culpa i teraz już upokorzony za moje maruderstwo na dużą rybą mogę zgodnie zacytować za  KRD „…to prawdopodobnie nie ostatnie bankructwo w turystyce”, ale też proszę, otwierajcie drzwi, bo do nich puka przedstawiciel Rzetelnej Firmy gotów wydać - niewiarogodnie - wiarygodny dyplom uznania, że jesteśmy wiarygodni. Przed wysłaniem certyfikatu potrzeba tylko dostarczyć opłatę za certyfikat. Ta  musi  być już wiarygodna.
Wniosek, jaki możemy wyciągnąć, dlaczego Krajowy Rejestr  Długów podsyca psychozę upadku biur podróży jest prosty, by dzięki temu pozyskać klientów nie tylko  w gronie ok. 3500 organizatorów turystyki, ale i w nowych rejestracjach użytkowników, którzy złapani w sieć, po kilku miesiącach będą musieli wykupić płatny abonament.

źródło:ttg.com.pl/Szymon

Komentarze:
31-07-2012
~renka:
fakt nigdy więcej KRD też byłam ich klientem i się nacięłam zrobili ze mnie jelenia heheh POLAK mądry po szkodzie czyli chcesz odzyskać kasę to tylko jak na razie sądy pozostają a pracownicy KRD są obłudni obiecaja złote góry aby tylko podpisać umowę a potem gdy chcesz wyegzekwować to co ci obiecali to się wykręcają wszystkiego ,nie ma osoby tej to to obiecywała a inni nie ponoszą za nią odpowiedzialności i "bujaj "  więcej
30-07-2012
~Jeleń:
KRD to totalna ściema, byłem ich klientem i nie polecam. Nieaktualne dane o klientach, nie weryfikują tego co wpisują, certyfikat może praktycznie mieć każdy kto zapłaci. Według mnie robią z ludzi jeleni, z którymi aby podpisać umowę obiecają prawie wszystko możliwe, a z wypisaniem już ciężej w dodatku wypowiedzenie jest trzy miesięczne, więc jak coś nie pasuje to trzy miesiące jeszcze trzeba bulić.   więcej
 
Copyright © 2010 - 2020 Nadarzyn.tv
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. DALSZE ROZPOWSZECHNIANIE ARTYKUŁÓW, ZDJĘĆ, FILMÓW, TYLKO NA PODSTAWIE PISEMNEJ ZGODY WŁAŚCICIELA PORTALU