Jeszcze w 2024 roku podstawowa stawka za odbiór odpadów wynosiła 28,50 zł miesięcznie od osoby. W 2025 roku wzrosła najpierw do 33 zł, a od listopada do 39 zł.
Podwyżki nie wystarczyły jednak, aby cały system się bilansował.
W 2025 roku z opłat mieszkańców wpłynęło około 7,09 mln zł, podczas gdy gospodarka odpadami kosztowała ponad 10,07 mln zł.
Różnica wyniosła więc prawie 3 mln zł i została pokryta z innych dochodów własnych gminy.
Nie był to pierwszy taki rok. W 2024 roku system kosztował około 8,9 mln zł, a wpływy z opłat wyniosły około 5,82 mln zł.
Jeszcze w 2023 roku wydatki były znacznie niższe — około 6,58 mln zł.
W ciągu dwóch lat koszt gospodarki odpadami wzrósł więc o ponad 3,4 mln zł.
Mieszkańców przybywa, ale śmieci jeszcze szybciej
Gmina Nadarzyn cały czas się rozrasta i widać to również w deklaracjach śmieciowych.
Na koniec 2024 roku system obejmował 17 888 mieszkańców. Rok później było ich już 18 947, czyli o 1059 więcej.
To wzrost o około 6 procent.
W tym samym czasie ilość odpadów zwiększyła się jednak wyraźnie mocniej. W 2024 roku odebrano ich około 10,9 tys. ton, a w 2025 roku już ponad 12,2 tys. ton.
Jeszcze większy skok widać przy gabarytach.
W 2024 roku w systemie znalazło się około 383 ton mebli i innych odpadów wielkogabarytowych. Rok później było ich już prawie 602 tony.
To wzrost o ponad 57 procent w ciągu jednego roku.
Gabaryty do tej pory bez limitu
Gabaryty są odbierane dwa razy w roku sprzed posesji zgodnie z harmonogramem, ale mieszkańcy mogą również samodzielnie dostarczać je do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych.
Do tej pory meble i inne odpady wielkogabarytowe przyjmowane w PSZOK nie miały określonego limitu wagowego.
Limit 300 kg rocznie już wcześniej funkcjonował, ale dotyczył odpadów budowlanych i rozbiórkowych pochodzących z gospodarstw domowych. W przypadku zużytych opon obowiązywało natomiast ograniczenie do czterech sztuk rocznie na gospodarstwo domowe.
Teraz 300-kilogramowy limit obejmie również meble i inne odpady wielkogabarytowe.
26 sierpnia Rada Gminy przyjęła uchwałę, zgodnie z którą jedno gospodarstwo domowe będzie mogło oddać do PSZOK maksymalnie 300 kg gabarytów rocznie.
Gmina chce uszczelnić system
W uzasadnieniu uchwały wskazano, że nowe ograniczenie ma przeciwdziałać sytuacjom, w których do PSZOK trafiają odpady pochodzące z działalności gospodarczej albo odpady z kilku różnych nieruchomości przekazywane jako odpady z jednego gospodarstwa domowego.
Gmina zaznaczyła także, że wysokość limitu została ustalona na podstawie analizy ilości odpadów przyjmowanych w poprzednich latach.
Cel jest więc jasny — ograniczyć nadużycia i sytuacje, w których koszty odpadów niewytworzonych przez gospodarstwa domowe obciążają system finansowany przez mieszkańców.
Tyle że ograniczenie ma też drugą stronę.
Gdzie trafią gabaryty ponad limit?
Jednym z założeń systemu gospodarki odpadami było stworzenie mieszkańcom legalnej i możliwie łatwo dostępnej drogi pozbywania się śmieci. Dotyczy to szczególnie takich odpadów jak stare meble, materace czy duże elementy wyposażenia domu, których nie można po prostu wrzucić do zwykłego pojemnika.
PSZOK właśnie taką możliwość daje.
Po wprowadzeniu limitu dostęp do niej zostanie jednak ograniczony.
Pozostaną dwa planowe odbiory gabarytów sprzed posesji, ale mieszkaniec, który pomiędzy nimi będzie chciał samodzielnie zawieźć większą ilość starych mebli do PSZOK, będzie musiał liczyć się z rocznym limitem 300 kg.
I właśnie tutaj pojawia się wątpliwość, czy ograniczanie możliwości legalnego oddania odpadów nie będzie miało skutków ubocznych.
Przez lata jednym z powodów rozwijania systemu odbioru odpadów i tworzenia PSZOK-ów było przecież ograniczanie dzikich wysypisk oraz porzucania śmieci przy drogach czy w lasach. Im łatwiej odpady oddać legalnie, tym mniejsza pokusa szukania dla nich innego miejsca.
Z drugiej strony skala gabarytów rzeczywiście mocno wzrosła. W ciągu roku ich ilość zwiększyła się z około 383 do niemal 602 ton, a gmina wskazuje wprost, że chce ograniczyć przypadki wykorzystywania PSZOK przez firmy lub do pozbywania się odpadów z wielu nieruchomości.
Nowy limit ma więc uszczelnić system, ale jednocześnie ograniczy możliwość korzystania z niego także zwykłym mieszkańcom.
Dopiero praktyka pokaże, czy 300 kg okaże się limitem, którego większość gospodarstw nawet nie zauważy, czy też przy większych porządkach, przeprowadzce albo wymianie wyposażenia domu zacznie być realnym problemem.




Komentarze
Wybierz emotikonę
Wybierz GIF