/tekst oryginalny/
   Dnia 6 kwietnia 1972 objąłem stanowisko administratora w parafii Nadarzyn. Przy oficjalnym przejęciu parafii był obecny ks. Wicedziekan dekanatu grodziskiego gdyż dziekan ks. Kołodziejski jest ciężko chory  (rak) . Wicedziekan  nazywa  się Mieczysław Mosak, proboszcz z Jaktorowa. Następnego dnia sprowadziłem się na plebanię. Plebania była ogromnie zaniedbana: tynki odstawały od muru i sypią się , w niektórych mieszkaniach przewody elektryczne prowadzone są po wierzchu, od r. 1957 nie odnawiana, piece nie nadają się do palenia, ogromna wilgoć, w oknach zniszczonych dziury, dach przeciekający.
    Dnia 9.IV t. r. – pierwsze spotkanie z parafianami. Przedstawiłem się: ks. Bronisław Płaszczyński, były proboszcz parafii Babsk dekanat Rawa Mazowiecka i poprosiłem wszystkich parafian by przez kilka tygodni, czy miesięcy pozwolili spokojnie poznać parafię, jej potrzeby czy braki. Nie dawałem na początku żadnych programów pracy. Wygłosiłem kazanie na temat: Miłość - najpiękniejszą ozdobą człowieka. Na mszach św. O godz. 9, 10, 12, 17, gromadziły się tłumy ludzi, była i w tym zasługa ks. Henryka Nowosielskiego, wikariusza. Parafianie powitali mnie bardzo uroczyście: chlebem i solą, obdarowali piękną komżą i ofiarą pieniężną. Taca w tym dniu była obfita.  
    Minęło parę tygodni spokojnego rozglądania się w terenie, ale już pod koniec kwietnia parafianie sami zaczęli się organizować i przynosić pierwsze ofiary na potrzeby kościoła. To mnie zmusiło do podjęcia natychmiast koniecznych remontów przy kościele. W ciągu mc. maja zgromadziliśmy ok. 40 metrów desek i 5 ton blachy ocynkowanej. W czerwcu mistrz blacharski Stefan Zaleski z Garwolina zaczął przygotowywać blachę. Natomiast w lipcu postawiliśmy przy parkanie kościelnym murarza by naprawił mur przynajmniej od frontu, na który otrzymaliśmy nakaz remontu, gdy tymczasem na dach kościelny ( na te roboty nie było żadnych zezwoleń od władz państwowych), weszli cieśle (3)i blacharz ze swoim pomocnikiem. W końcu sierpnia br. został pokryty kościół nową blachą, wyreperowano wszystkie wiązania dachowe, pobito pod blachę nowe deski, nasycono drewno więźby dachowej ksylamitem żeglarskim i uprzątnięto cały strych kościelny wywożąc z niego ok. 40 fur śmieci i ptasiego gnoju. Zbudowana została wieżyczka po środku dachu kościelnego. Wyremontowano dzwonnicę. 
W dniach 23 i 24 września 1972 do parafii przybył z wizytacją kanoniczną ks. bp. Władysław Miziołek, sufragan warszawski. Wychodząc po nabożeństwie wieczornym z kościoła, w drzwiach głównych, schodził nieśmiało po schodach . Przed kościołem nie było oświetlenia. Po wizytacji stwierdził, iż słyszał o dewastacji w tej parafii, ale nie wyobrażał sobie, że posunięta jest do tego stopnia.
Zaraz po wizytacji usunęliśmy z kościoła obudowy drewniane 3 ołtarzy. Drewno stanowiące te obudowy było strasznie zniszczone przez robactwo. Ołtarze: Serce P. Jezusa i św. Antoniego ustawione we wnękach: Serce P. Jezusa zakrywało sarkofag fundatora, a ołtarz  św. Antoniego ustawiony był we wnęce po stronie prawej wchodząc do kościoła bocznym wejściem. Ołtarze te przekazałem do parafii Kuklówka.
Usunięto również zniszczoną ambonę i stopień drewniany biegnący wokół kościoła. Wywieźliśmy kilkaset taczek piasku, który był podsypany pod wszystkie stopnie, a więc i przy W. Ołtarzu.
W październiku i listopadzie elektryk miejscowy Stefan Zalesiński  zelektryfikował kościół, strych kościelny i obydwie zakrystie. Zostały usunięte dawne punkty oświetleniowe, a zakupiliśmy nowe żyrandole i lampkę wieczną. Oświetlone zostały chóry, loże, wejście do kościoła, przygotowano instalację do elektrycznego ogrzewania kościoła i nagłośnienia.
 W miesiącu listopadzie i grudniu murarze reperowali ściany po elektrykach, przerobili filary, położyli beton w prezbiterium, na kościele tam gdzie kiedyś było drewno i w zakrystii ułożyli stary marmur zdjęty z prezbiterium, przetarli wszystkie ściany i nałożyli tynki nowe, gdzie wymagała konieczność.   C.D.N.